Dobry kryminał nie jest zły

Wpis

niedziela, 10 sierpnia 2014

"Tajemnica Bladego Konia"

Czy można uśmiercić kogoś na odległość, za pomocą tajemniczych obrzędów i czegoś w rodzaju siły woli? Pytanie przeczy wszelkiej logice i wychodzi poza zakres racjonalnych wyjaśnień, a osoby, których ono dotyczy, umierały w sposób naturalny i bez udziału osób trzecich. Jednak figurowały one na pewnej liście…

 

Ksiądz Gorman z jednej z londyńskich parafii został wezwany do umierającej kobiety. Nie była ona jego parafianką, lecz życzyła sobie przed śmiercią odbyć katolicką spowiedź. Okazało się jednak, iż nie była to zwyczajna, tradycyjna i konwencjonalna posługa - księdzu zostały udzielone informacje, które kosztowały go życie. Inspektor Lejeune, lekarz medycyny sądowej Jim Corrigan oraz przypadkowo zaangażowany w sprawę historyk Mark Easterbrook próbują ustalić, czy znaleziona przy księdzu tajemnicza lista nazwisk mogła mieć coś wspólnego z jego morderstwem. Po dokładnym przyjrzeniu się jej zauważają, iż nazwiska te prawdopodobnie są nazwiskami zmarłych niedawno osób, jednak żadna z nich nie była ofiarą przestępstwa. Wszystkie umierały z powodu zwyczajnych i potwierdzonych chorób. Markowi Easterbrookowi udaje się trafić do domu trzech starszych pań zajmujących się magią i sensami spirytystycznymi. Jedna z nich twierdzi z wielkim przekonaniem, iż możliwe jest wywołanie zgonu na odległość i sprawienie, że zdrowy człowiek zapadnie na śmiertelną chorobę.

Powieść „Tajemnica Bladego Konia” została po raz pierwszy wydana w 1961 roku. Jej bohaterowie usiłują rozstrzygnąć, czy niewzbudzające podejrzeń zgony w rzeczywistości zostały spowodowane przez udział osób trzecich. Lub sił wyższych.

Mark Easterbrook zostaje zaangażowany w sprawę nieco przypadkiem, jednak spotkanie z trzema tajemniczymi kobietami, z których jedna jasno i wyraźnie stwierdza, że uśmiercenie wybranej osoby bez fizycznej z nią styczności i zrobienia jej materialnej krzywdy jest w pełni możliwe, utwierdza go w przekonaniu, że coś jest na rzeczy, a temat wymaga zbadania. Naukowiec bardzo stara się nie uwierzyć w te teorie, jednak osoby, których nazwiska widnieją na liście, nie żyją, ktoś także zamordował będącego w jej posiadaniu księdza. Easterbrook wstydzi się przyznać sam przed sobą, iż zaczyna się poważnie zastanawiać, czy zgony faktycznie nie były spowodowane zdalnym oddziaływaniem, z całą pewnością twierdzi jednak, że sprawa musi zostać głębiej zbadana. Z braku jakichkolwiek podstaw do oficjalnej interwencji policyjnej, historyk i jego przyjaciółka decydują się na dosyć niebezpieczną grę. Elementy magii, ludowych wierzeń i zabobonów czy spirytyzmu od czasu do czasu pojawiają się w powieściach Agathy Christie, jednak tym razem potraktowane są dosyć poważnie. Nad ich prawdziwością zastanawia się naukowiec, obawy z nimi związane ma miejscowa pastorowa, a prowadzący sprawę inspektor przyznaje, że jest w nich coś niezwykłego i trudno kategorycznie odmówić im racji bytu. Nawet czytając książkę z pełną świadomością, że Agatha Christie raczej nie pozostawia spraw do rozwiązania siłom wyższym i na ogół za wszystkim stoi człowiek, można mieć w paru momentach wątpliwości, czy tym razem nie odeszła od stosowanych przez siebie zasad. Ryzykowne przedsięwzięcie, w jakie zaangażują się Easterbrook i jego przyjaciółka, stanie się naprawdę niebezpieczne i jedynie dokonana przez historyka w samą porę prawidłowa ocena sytuacji pozwoli na uniknięcie kolejnej tragedii. Rozwiązanie jest kilka razy zasygnalizowane, więc jeśli tylko czytelnik oprze się na samym początku na dobrych założeniach i nie będzie ich zmieniał niezależnie od tego, co się będzie działo, to generalna koncepcja wyjaśnienia sprawy nie będzie zaskoczeniem. Niemniej jednak, kilka szczegółów może pozostać zagadką aż do końca, a trzy starsze panie nie będą jedynymi osobami, którymi zainteresują się prowadzący śledztwo. W dochodzeniu nie bierze udziału żaden z cyklicznie pojawiających się w twórczości autorki detektywów, natomiast główny bohater kilka razy spotka panią Ariadnę Olivier – jej udział w akcji nie jest zbyt duży, ale wspomni ona o pewnej zbrodni, która jakiś czas temu wydarzyła się na festynie…

2014/08/10 21:55:40

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
letniewino
Czas publikacji:
niedziela, 10 sierpnia 2014 21:55

Polecane wpisy